Szkolenie w Kielcach 1/5

PierwszyPoprzedniNastępnyOstatni

6 sierpnia 2001 roku trzema autokarami udaliśmy się do Kielc. Do Wojskowego Centrum Szkolenia dla potrzeb Sił Pokojowych ONZ. Z Biedruska wyjechaliśmy około 8.30. Koło południa mieliśmy dziesięciominutową przerwę, a dojechaliśmy o 15.00. Nie czułem znaczenia tamtej chwili, ale to wtedy decydowano, co będziemy robić przez najbliższy rok - przydzielano stanowiska. Mnie przydzielono stanowisko 328 - Kierowca Sanitariusz Sekcji Medycznej 2 kompanii. Bardzo się ucieszyłem, że zostanę sanitariuszem. Jakie było moje zdziwienie, gdy po zakwaterowaniu okazało się, że kolega który spał na dolnym piętrze mojego łóżka miał przydzielone to samo stanowisko. Oczywiście był to zbieg okoliczności. Dopiero wtedy dowiedziałem się, że chętnych jest więcej niż miejsc w kontyngencie i stanowiska przydzielane są dwóm osobom, a wyjedzie ta lepsza.
Warunki mieszkaniowe w Kielcach były bardzo złe. Spaliśmy w małych 30 osobowych salach na spiętrowanych łóżkach. Nie pozwalano nam otwierać okien. Doszukiwałem się jakiś wyrafinowanych powodów tego zakazu. Okazało się, że jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Okna często były tłuczone podczas otwierania lub zamykania, albo spadały, jak były otwarte, a potem nie było winnego. No i oczywiście zakazano otwierania okien. Ciepła woda była tylko w niektóre dni późnym popołudniem i szybko się kończyła.
W Kielcach szkolenie naprawdę było intensywne. Oczywiście nie mówię tu o samym szkoleniu teoretycznym. Po prostu kadra bardzo się przykładała i prości żołnierze mieli bez przerwy coś do

Strona istnieje od 2003 r.

Ostatnia aktualizacja: 13 grudnia 2011 r.