Szkolenie w Kielcach 2/5

PierwszyPoprzedniNastępnyOstatni

roboty.
Nasza kompania pełniła służbę wartowniczą dyżurnego biura przepustek oraz dyżurnego internatu. Nie będę tu opisywał tych służb, bo każdy kto był w wojsku to wie, a jak nie był - to może sobie wyobrazić.
Na szkoleniu teoretycznym przedstawili nam tło historyczne i sytuację obecną (opisałem to w innym miejscu). Uczyli nas też angielskiego sposobu nazywania liter. Czyli zamiast A jest Alfa, B -Bravo, C - Charli, i tak dalej. Jeżeli ktoś wyjeżdża na misję, to radzę się tego nauczyć (do ściągnięcia w sekcji Download). Naprawdę się to przydaje w korespondencji radiowej. Między sobą można używać języka polskiego, ale jak już trzeba coś przeliterować - trzeba to zrobić po angielsku.
O wiele cięższe było szkolenie praktyczne. Chodzi o to, że w Kielcach są pobudowane takie makiety posterunków ONZ, a tuż przed naszym przyjazdem była w Kielcach powódź i woda doszła akurat do tych makiet. No i trzeba było wymieniać piasek w workach. Na misji rzeczywiście coś takiego robiliśmy, tylko tam worki niszczyły się od słońca i piasek się wysypywał, a w Polsce przesypywaliśmy piasek do innych worków, bo te były brudne. No cóż - czymś musieli nas zająć.
Oczywiście codziennie mieliśmy zaprawę, a w sobotę rejony zewnętrzne. Tylko w niedzielę dawali nam spokój. Jedzenie także było o wiele

Strona istnieje od 2003 r.

Ostatnia aktualizacja: 13 grudnia 2011 r.