Pierwszy miesiąc 1/4

PierwszyPoprzedniNastępnyOstatni

Na pozycję 80, gdzie miałem spędzić najbliższy rok, zajechaliśmy bardzo późno. Mimo tego cała obsada posterunku stała w równym szyku, aby nas przywitać. Dowódca kompanii wygłosił krótką mowę powitalną, a potem wszyscy się przedstawili. Najpierw gospodarze, a potem nowoprzybyli, czyli my. Każdy występował przed szyk, oddawał honor, podawał swoje stanowisko, stopień i nazwisko, a potem wracał na miejsce. Potem rozeszliśmy się do swoich pokoi. Niestety mimo później pory nie dane było nam się położyć.
Jest taka tradycja na drugiej kompanii, że dla nówek (określenie nowoprzybyłych) urządza się przywitanie. Jest to coś na kształt przyjęcia, na którym podaje się kanapki zaprawione pieprzem i sosem chili oraz alkohol powodujący wymioty po jednym łyku, zwany arakiem. Oczywiście ten, kto wypije więcej zyskuje sobie uznanie.
W końcu nad ranem położyliśmy się spać. Niestety już o 9.00 organizowane było oficjalne przywitanie. Dostaliśmy wtedy niebieski beret z metalową odznaką ONZ, niebieską czapkę basebolówkę z logiem ONZ, niebieską apaszkę oraz po dwie odznaki ONZ do obszycia mundurów. I tym razem musieliśmy zjeść po kanapce zaprawionej ostrymi przyprawami.
Już pierwszego dnia rozpoczął się szereg szkoleń. Lekarz zapoznawał nas ze specyficzną fauną syryjską. Pokazywał skolopendry, skorpiony i żmije palestynki. Uczył, co należy robić w razie ukąszenia itp.
Dowódca drużyny transportowej, czyli technik pouczał nas o sposobie jazdy po syryjskich drogach, obsłudze samochodów. Mówił jak wypełniać dokumentację pojazdu

Strona istnieje od 2003 r.

Ostatnia aktualizacja: 13 grudnia 2011 r.