Powrót 1/3

PierwszyPoprzedniNastępnyOstatni

Wreszcie po 12 miesiącach zbliżał się dzień powrotu do kraju. Przygotowania do niego trwały już dużo wcześniej. Podbijaliśmy karty obiegowe, rozliczaliśmy się, zbieraliśmy opinie od przełożonych, itp. Mniej więcej tydzień przed planowanym odlotem zdawaliśmy fracht - czyli bagaż główny. Każdy dziwił się oczywiście, jak wiele klamorów nazbierało się przez ten rok. Do użytku weszły dosyć nieeleganckie, ale za to pakowne worki na pościel. Po spakowaniu się jeździliśmy małymi grupkami do Camp Ziouani oddawać bagaż do magazynu. Nasz dobytek został złożony w dosyć małej sali gimnastycznej. Każda waliza została opatrzona numerem i wpisana w rejestr. Powiedziano nam, że bagaże będą sprawdzane na obecność narkotyków za pomocą psów. Czy tylko tak straszyli, czy rzeczywiście było to wykonane - nie umiem w tej chwili stwierdzić. Na kilka dni przed odlotem zorganizowano odprawę. Podzielono nas na grupy, przydzielono dowódców grup i przedstawiono szczegółowy plan przeprowadzenia rotacji.
30 września 2002 roku jedliśmy ostatni obiad na pozycji 80. Następnie odbyło się tradycyjne pożegnanie. Ustawiliśmy się w dwóch szeregach - pozostający naprzeciw powracających. Dowódca wygłosił krótką mowę, a potem wszyscy wymieniliśmy uściski dłoni.
Na placu stała już wodolejka (cysterna z wodą), bowiem zgodnie z tradycją autobus z powracającymi Golańczykami wykonuje na placu 12 okrążeń oznaczających 12 miesięcy spędzonych na misji. Polewanie wodą symbolizowało obmycie z kurzu (którego pełno w pustynnej Syrii). Następnie autobus wyruszył w

Strona istnieje od 2003 r.

Ostatnia aktualizacja: 13 grudnia 2011 r.