Powrót 3/3

PierwszyPoprzedniNastępnyOstatni

dłuższą chwilę poświęciłem na obiad, który zaserwowały nam stewardesy. Na lotnisku w Katowicach wylądowaliśmy późnym popołudniem. Wszystko odbywało się bardzo sprawnie. Szybko przeprowadzono kontrolę paszportową i wypuszczono nas przed lotnisko. Widzieliśmy chwilę później, jak nasz fracht z ładowni samolotu długim sznurem transportowany był w kierunku pomieszczeń odprawy celnej.
Czekaliśmy i czekaliśmy, aż w końcu zaczęły chodzić plotki, że znaleziono duży, nieopisany bagaż, wyładowany alkoholem! Potem celnicy wezwali jeszcze parę osób (najprawdopodobniej zakwestionowano zawartość ich bagaży).
W końcu zapakowano nas do autobusów i ruszyliśmy w drogę do Kielc. W międzyczasie pojawiły się drobne spięcia między kierowcą naszego autobusu, a zasiadającymi na tyle pasażerami, ponieważ wychodzili oni "za potrzebą" w centrum miasta, podczas gdy autobus stał na światłach. Dojechaliśmy późnym wieczorem. Rozlokowaliśmy się w pomieszczeniach "kompanii UNDOF" i udaliśmy się na kolację. Wcześnie rano następnego dnia udaliśmy się do przychodni, gdzie wykonano nam gruntowne badania lekarskie. Wyniki miały być dopiero za tydzień, więc do tego czasu dostaliśmy wolne. Wydano nam fracht i wszyscy rozjechali się do domów.

Strona istnieje od 2003 r.

Ostatnia aktualizacja: 13 grudnia 2011 r.